Przejazd i życie w Buzułuku (Samara - Kujbyszew)
Wrzesień 1942

Przyjazd do Buzułuku, Tockoje, Tatiszczewa (koło Saratowa)

Regina Villmo (Zielińska)

Koło 10 września wyleciałem wraz z naprędce skleconym sztabem do Buzułuka, poleciwszy wysłać tam koleją samochód, ofiarowany mi przez Stalina. Lecieliśmy dość nisko, obserwowałem więc dokładnie cc się działo na polach. Więcej niż połowa zboża niezżęta. Koni i bydła prawie nie widać. Ziemniaków nikt nie kopie. Brak stogów, brak zapasów drzewa na zimę, brak nawet ogrodzeń koło chałup. (…) Buzułuk był typowym rosyjskim drewnianym miasteczkiem. Bieda i nędza rzucały się w oczy. Wszędzie błoto powyżej kostek. Zaledwie na dwu ulicach bruki, od wielu zresztą lat nienaprawiane. Dowództwo polskie umieszczono w dużym murowanym budynku. Z najgłębszym wzruszeniem spostrzegłem, że flaga polska już nad nim powiewała. Wiem, że robiło to ogromne wrażenie na wszystkich, którzy przybywali z więzień i łagrów. Trzeba zrozumieć: oto, po beznadziejnych latach powolnego konania, chorągiew polska powiewa nad sztabem w Buzułuku.” - Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału : wspomnienia z lat 1939-1946, na Bliskim Wschodzie, walki II Korpusu Polskiego we Włoszech, od zakończenia działań wojennych, Warszawa 1984.

dyskutuj
comments powered by Disqus