Pobyt w Iranie (Teheran)
Listopad 1942

Pobyt w Iranie

Regina Villmo (Zielińska)

„Po przybyciu do Teheranu rozlokowano nas w namiotach, a część w ogromnej sali. Sypialiśmy na podłodze. Mieliśmy za posłanie koc i małą poduszkę. Mnie i moim siostrom nie chciało się jeść, bo żołądki nasze były skurczone, a wątroby chore. Tu spotkałam wiele znajomych dziewczynek z moich rodzinnych stron. W listopadzie 1942 roku, po miesięcznym pobycie w Teheranie, odstawiono nas do Isfahanu, dawnej stolicy Iranu, gdzie zamieszkałyśmy w zakładach. Mnie przypadł Zakład Nr 6, który pomieścił 300 dziewczynek. Ta dzielnica Isfahanu nosiła nazwę Dżulfa. Moje młodsze siostry umieszczono każdą w innym zakładzie. Chłopcy znajdowali się w innej części miasta. Nasz zakład był ogrodzony wysokim, grubym murem z bramą wejściową stale zamkniętą, przy której przeważnie siedział stary stróż, a gdy zaszła potrzeba dyżury miały starsze dziewczęta. Wychodzenie do miasta w pojedynkę było zabronione, bo to groziło porwaniem. Kilka starszych dziewcząt zginęło, a po upływie roku jedna z nich odnalazła się – była wyrzucona na ulicę z dzieckiem. Kilkanaście kroków od naszego zakładu znajdowała się katedra ormiańska kościoła rzymsko-katolickiego, w której modliłyśmy się i uczęszczałyśmy na polskie nabożeństwa. Bardzo lubiłam modlić się w tej pięknej świątyni, która swoim artystycznym wystrojem, przy pięknych śpiewach i podniosłych nabożeństwach wznosiła duszę do Boga. Tu skupiało się życie religijne dzieci. Tu postawiono tablice dziękczynne Matce Boskiej za wybawienie nas z nieludzkiej ziemi.” Dwie ojczyzny. Polskie dzieci w Nowej Zelandii. Tułacze wspomnienia, red. Stanisław Manterys, Warszawa 2006, s. 54.

dyskutuj
comments powered by Disqus