Odrębne świadectwa
Październik 1939

Wędrówka niewojaka Stanisława Piechowiaka

Magdalena Piechowiak

Dzień dobry! Dziadek ze strony ojca - Stanisław Piechowiak, ur. listopada 1908 roku w Zaborze Pruskim w Poznaniu, właściwie wtedy jeszcze w podmiejskiej wsi Winiary - był w obozach na Litwie w 1940 roku i później [W Centralnym Archiwum Wojskowym 3 w Rembertowie znajdują się akta (sygnatura VIII.800.20) przekazania jeńców z Juchnowa do Ponoj, m.in. z datą 06 czerwca 1941, gdzie w teczce 454 na stronie 59 pod pozycją 960 „Wędrowiec”, czyli Stanisław Piechowiak - jak go nazywał mój ojciec - jest wymieniony z nazwiska, wraz z personaliami.]. Mój ojciec, a syn Stanisława, również Stanisław, opisał tę drogę na podstawie dostępnych dokumentów, pocztówek i listów z obozów. Poniżej cała historia - może się przyda? Mapek, skanów pocztówek i listów mamy znacznie więcej - mogłabym podesłać pocztą. Zdjęć niestety niewiele. Pozdrawiam, M. Piechowiak - - - - - Wędrówka niewojaka Stanisława Piechowiaka [wersja ostateczna z 19 czerwca 2003 roku – spisane przez Stanisława Piechowiaka (rocznik 1932), syna] Zwykli ludzie i ich losy ulegają zapomnieniu w bardzo krótkim czasie. Bywa, że przeminie pokolenie dzieci a nikt o ich rodzicach czy dalszych przodkach nie pamięta, niewiele lub nic nie wie, ani nie wspomni. Tymczasem oni żyli, mieli swoje zarówno szczęśliwe jak i tragiczne losy. Kolejno dawali życie swym następcom, a może także nawet nam samym. Już to, że tworzyli dla nas warunki do życia, zobowiązuje przynajmniej do wyrażania wdzięczności, jak nie inaczej to we wspomnieniach. Nieważne, że nic nie wynaleźli ani nie odkryli. Dzięki nim istniejemy! Oni i ich działalność złożyły się na nasz kraj, jego ciągłość i naszą wolność. Znaczenie pojęcia „wolność” wiąże się z niezależnością państwa i jego ludności licznymi swobodami, a przede wszystkim z obowiązkami. Jednym z nich jest obrona własnych granic i terytorium przed najazdem obcego państwa. Można to realizować zarówno przez zbrojenie się jak i na drodze dyplomatycznej. Ostatecznie w razie konieczności w wojnie obronnej. Niezależność Polski proklamowana w Wersalu przez państwa Ententy w dniu 3 czerwca 1917 roku, a uzyskana w rok później, była zagrożona od samego początku. Jej bezpieczeństwo malało w miarę jak sąsiedzi — Niemcy i Rosja, a potem Związek Radziecki — stawały się państwami coraz to silniejszymi. Te państwa (szczególnie ich wodzowie) nie pogodziły się z likwidacją podziału terytorialnego Polski dokonanego traktatami z 3 stycznia i 24 października 1795 roku. Zawarły one 23 sierpnia 1939 roku pakt „Ribbentrop – Mołotow” odnawiający stary cel w odmienionej wersji — podział na linii: San – Wisła – Narew – Pisa. Pakt ten uściślono 28 września 1939 roku zawierając „Układ o przyjaźni i granicach”. W układzie tym uzgodniono, że granica pomiędzy Niemcami a Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich będzie przebiegała od Prus Wschodnich wzdłuż Pisy, Narwią do Ostrołęki, dalej do Małkini i wzdłuż Bugu oraz Sanu do Karpat. Trzeba wspomnieć, że obowiązywał wtedy Traktat Ryski z 18 marca 1921 roku o nieagresji, zawarty między Polską a Rosją Radziecką i Ukrainą, a także pakt z 25 lipca 1932 roku o nieagresji pomiędzy Polską i ZSRR, przedłużony 5 maja 1934 roku o dalszych 10 lat. Pakt o nieagresji z Polską zawarty 26 stycznia 1934 roku Niemcy wypowiedziały 28 kwietnia 1939 roku, domagając się przyłączenia Gdańska do Rzeszy i eksterytorialnej autostrady oraz linii kolejowej przez Pomorze do tegoż miasta. W nocy z 16 na 17 września 1939 roku wiceminister spraw zagranicznych Związku Radzieckiego odczytał polskiemu ambasadorowi w Moskwie ubliżającą notę, między innymi mówiącą o upadku państwa polskiego i konieczności wzięcia pod opiekę mniejszości białoruskiej i ukraińskiej na wschodnich terenach Polski. Czynną realizację wyżej wspomnianego celu Niemcy rozpoczęły pierwszego, a Związek Radziecki 17 września 1939 roku. Zarówno jedni jak i drudzy nie wypowiedzieli Polsce wojny przed wkroczeniem ich wojsk na jej terytorium. Wojna na długo rozdzieliła liczne rodziny i pognała mężów do jednostek wojskowych. Wielu z nich zginęło w kraju lub na obczyźnie. Niektórzy nigdy nie powrócili do swych domów. Eksterminacyjna polityka okupantów spowodowała zniknięcie wielu, bardzo wielu rodzin. Urodził się 19 listopada 1908 roku w Zaborze Pruskim w Poznaniu, właściwie wtedy jeszcze w podmiejskiej wsi Winiary. Zaczynał jedenasty rok życia, gdy Polska odzyskała niepodległość. Staraniem ojca Ignacego (1870-1951) pochodzącego z podpoznańskiej wsi Żegrze, wykształcony został na nauczyciela w szkolnictwie podstawowym. Służbę wojskową traktował jak zło konieczne i spełniał ją w kompani ciężkich karabinów maszynowych, między innymi na czyszczeniu i konserwacji poszczególnych zespołów i części tej wiecznie rdzewiejącej, zbrodniczej maszyny. Jako rezerwista odbywał regularne okresowe ćwiczenia wojskowe. Na początku 1932 roku związał się z Martą Wilandt. Mieli ośmioro dzieci, ale żadnego wnuka ze strony synów. Na szczęście obowiązek ten skutecznie spełnili inni wnukowie Ignacego, a to – synowie Jana i Mariana, to znaczy braci Stanisława, zwanego tu „Wędrowcem”. Trzeba dodać, że nie z wyboru a z przymusu. Tak więc podchorąży rezerwy i nauczyciel w Publicznej Szkole Powszechnej w Tucznie koło Pakości na przełomie sierpnia i września pamiętnego roku, wyruszył w swą wędrówkę. Zmuszony był zostawić na łasce losu ciężarną żonę na miesiąc przed rozwiązaniem i to w dodatku z trojgiem małych dzieci (7, 5 i 3 lata). Udał się do swojej jednostki w Inowrocławiu, gdzie powołano go na zastępcę dowódcy plutonu. Prawie natychmiast wyjechali do Warszawy. Cały czas tkwiły w nim słowa żony, które powiedziała mu na pożegnanie: „Wracaj, wolę Ciebie żywego niż martwego bohatera. Jesteś potrzebny mnie i naszym dzieciom”. W stolicy odłączyli się od transportu, a następnie przez Brześć i Lidę dojechali w piątek 8 września 1939 roku do Wilna. Tam doszła do nich wiadomość o najeździe Armii Czerwonej na Polskę, toteż opuścili koszary i udali się pieszo w kierunku Litwy. Granicę przekroczyli w nocy z 19 na 20 września i przez Szirwintę przeszli do Wiłkomierza. Stamtąd po aresztowaniu przewieziono ich do Pałągi nad Bałtykiem, gdzie przebywali od 23 września 1939 do 17 stycznia 1940 roku. Tu 9 października 1939 roku nastąpiło formalne internowanie. Trasą przez Kowno zostali przewiezieni do obozu w Wiłkowyszkach, gdzie przebywali od 20 stycznia 1940 roku. W czerwcu 1940 roku Armia Czerwona zajęła Litwę, więc stali się jeńcami Związku Radzieckiego. Korespondencja z Litwy była bardzo liczna ale skromna w istotne szczegóły. Tylko kartka z 11 czerwca 1940 roku jest jedyną zawierającą bardziej dokładne informacje. Każda kartka pocztowa była wiadomością, że piszący żyje. Ze względu na cenzurę (litewską, niemiecką) zakres przekazywanych wiadomości był znacznie ograniczony. Kartki pocztowe i listy były adresowane do Zenona Waszkowiaka, narzeczonego Joanny – siostry Marty. Chodziło o nie zdradzenie miejsca pobytu Marty z dziećmi. Nauczycielskie rodziny były wtedy poszukiwane i prześladowane przez niemiecką policję. Pamiątką z pobytu na Litwie jest ryngraf wykonany na odpowiednio wyciętej aluminiowej blasze (prawdopodobnie z manierki lub menażki) z wygniecionym za pomocą twardego ostrza rysunkiem przedstawiającym Matkę Boską Ostrobramską. Sowieci transportem kolejowym wywieźli jeńców — ogółem od 12 do 14 tysięcy osób — z obozów na Litwie do obozów w Związku Radzieckim, stosując przy tym selekcję na szeregowych, podoficerów i oficerów. Celem było ustalenie do jakiego obozu jeniec zostanie skierowany — pracy, czy też nadal jenieckiego. „Wędrowiec” opuścił obóz w Wiłkowyszkach 12 lipca 1940 roku i został skierowany do obozu w Kozielsku, który znajdował się około 225 kilometrów na południowy zachód od Moskwy i w przybliżeniu tyle samo na południowy wschód od Smoleńska. Przybył tam 15 lipca 1940 roku. Obóz ten mieścił się w zabudowaniach poklasztornych oraz w tzw. „skicie” czyli pustelni mnichów eremitów. Został utworzony w listopadzie 1939 roku, podobnie jak obozy w Starobielsku około 210 kilometrów na południowy wschód od Charkowa nad rzeką Biełaja i Ostaszkowie (na wyspie jeziora Seligar, około 300 kilometrów na północny zachód od Moskwy). W obozach tych (łącznie z Kozielskiem) przed likwidacją znajdowało się prawie 15 tysięcy jeńców z Polski. Z mordów ocalało 452 i znaleźli się oni w obozie w Griazowcu, skierowani tam przez obóz w Pawliszczew Borze k. Babynina. Wymordowani w kwietniu i maju 1940 roku jeńcy z Kozielska mają zbiorowe mogiły w Katyniu (Kozie Góry). Zbiorowe mogiły w Lesie Katyńskim zostały odkryte latem 1942 roku przez robotników z niemieckiej organizacji „Tadta”. Radio w Berlinie podało 13 kwietnia 1943 roku komunikat o odkryciu masowych grobów pomordowanych oficerów polskich w Katyniu wiosną 1940 roku przez bolszewików. W miejscowości Bezludówka k. Charkowa Ryszard Bittner odkrył wiosną 1940 roku sześć poletek pokrytych maleńkimi sosenkami, między innymi o wymiarach 25 na 50 metrów. Są to zbiorowe mogiły polskich oficerów ze Starobielska. Takie masowe groby znajdują się również w Dergaczach na zachód od Charkowa. Kilka kilometrów od centrum Starobielska także dokonywano straceń polskich oficerów na bagnach wśród lasu. Księży kapelanów z tych obozów wywieziono w Wigilię 1939 roku. Wszelki słuch o nich zaginął. Według zeznań byłych funkcjonariuszy NKWD: Piotra Supronienki, Dymitrija Tokariewa i Mitriana Syromiatnikowa, jeńców wywożono grupami z obozów do więzień wewnętrznych NKWD. Ze Starobielska do Charkowa, a z Ostaszkowa do Kalinina (Tweru), gdzie mordowano ich strzałami w tył głowy. Zwłoki wywożono i grzebano w miejscach oddalonych od więzień o 15-20 kilometrów w Miednoje (więźniów z Ostaszkowa) i w Piatichatkach (więźniów ze Starobielska). Niektórzy z ocalałych jeńców z Kozielska dawali świadectwo likwidacji obozu. Następnym miejscem pobytu „Wędrowca” w Związku Radzieckim był obóz w Juchnowie (Juchnov) odległym około 85 kilometrów na północny zachód od Kozielska. Do tego obozu przybyli 24 sierpnia 1940 roku. Nie trzymano ich tam długo i przewieziono do odległego o około 50 kilometrów na południowy wschód obozu Pawliszczew Bór. Stąd z kolei wywieziono ich na Półwysep Kola do Murmańska i dalej do obozu Ponoj, około 400 kilometrów na południowy wschód od Murmańska. W Centralnym Archiwum Wojskowym 3 w Rembertowie znajdują się akta (sygnatura VIII.800.20) przekazania jeńców z Juchnowa do Ponoj, m.in. z datą 06 czerwca 1941, gdzie w teczce 454 na stronie 59 pod pozycją 960 „Wędrowiec” jest wymieniony z nazwiska, wraz z personaliami. Cel dla którego wywieziono jeńców do tak odległego obozu nie jest znany. Można jednak przypuszczać, że mieli zamiar załadować ich na barki, a potem zatopić je w Morzu Białym. Zrobiono tak z częścią jeńców z obozu w Starobielsku. Pisze o tym A.L. Szcześniak w pracy pt. Katyń na stronie 131. Gdy 22 czerwca 1941 roku skończyło się wzajemne szwabsko-sowieckie czarowanie, zaczęły się rozmowy zarówno angielsko- jak i polsko-radzieckie. Generał Władysław Sikorski już 03 lipca 1941 roku składa wizytę w Moskwie. Szybko zostają zawarte odpowiednie porozumienia i układy, owocujące: uwolnieniem z więzienia na Łubiance 4 sierpnia 1941 roku generała Władysława Andersa, 13 sierpnia 1941 roku amnestią dla Polaków i tworzeniem Armii Polskiej w ZSRR. Wtedy dla wielu Polaków w tym kraju, była to furtka dająca nadzieję na wydostanie się z niewoli, a potem z tej „nieludzkiej ziemi”. Z wielką, osobiście przeżytą znajomością rzeczy pisze o tym Józef Czapski w książce pt. Na nieludzkiej ziemi. Korespondencja ze ZSRR była nieliczna. Zachowały się tylko cztery (może tyle było w ogóle) listy, przesyłane z obozów przez pocztę w Moskwie. Utworzono polsko-rosyjskie komisje poborowe dla werbowania do Polskich Sił Zbrojnych. Fakt porozumienia rządów angielskiego i polskiego w Londynie z rządem w Moskwie i wynikające z tego konsekwencje, wielu Polaków uznało za cud. Jeńcy z obozu w Ponoj dowiedzieli się o tym 27 lipca 1941 roku w Talicy. Decyzje zapadły oczywiście wcześniej. Akt przekazania jeńców do obozu w Juży powstał 20 lipca tegoż roku (CAW3 akta z Archiwów Rosyjskich, teczka 453, strona 55, pozycja 1495). W czasie podróży morskiej do Archangielska trwającej trzy dni nie dano im żadnego posiłku. Po czterodniowym pobycie w tym mieście jadą dalej do Wiaźnik (V’azniki) odległych o około 110 kilometrów na zachód od Gorki. Na tę długą podróż otrzymują tylko po 12 sztuk śledzi na osobę. Po drodze była Juża (Juža), 45 kilometrów na północny zachód od Gorki w obwodzie Iwanowskim. W tym samym obwodzie, w Talicy odległej od Wiaźnik o około 50 kilometrów, była komisja rekrutacyjna. W czasie pieszej wędrówki z Wiaźnik do Talicy dopiero na piątym kilometrze mogli napić się wody z rzeki. O tej podróży i towarzyszących jej warunkach pisze Piotr Żaroń w książce pt. Armia Andersa na stronie 42. Po wcieleniu do armii, nastąpił transport do Tatiszczewa (Tatis’cevo) koło Saratowa, gdzie tworzono 5. Dywizję Piechoty, a w niej 1. Dywizjon Pancerny, do którego przydzielono go w charakterze wachmistrza. Tworzenie armii w warunkach polowych w rejonie gdzie zimą temperatura spada do –52 stopni Celsjusza, jest dobrym pomysłem dla kogoś kto chce, by jej ludzie prędzej wymarli niż ona powstanie. Żołnierze umierali z zimna w swych namiotach. Odległość Tatiszczewa od miejsca ulokowania sztabu, tj. Buzułuku, wynosząca 450 kilometrów, stanowiła poważne utrudnienie organizacyjne. Pierwsi żołnierze po przybyciu nie zastali tam nic: ani żywności, ani wyposażenia, ani połączeń telefonicznych. Do najbliższej stacji kolejowej było bardzo daleko. Toteż w ciągu miesiąca sześćdziesięciu trzech z nich zmarło. Pisze o tym Hervey Serner w książce pt. Generał Anders i żołnierze II. Korpusu Polskiego na stronie 60, oraz Józef Czapski w Na nieludzkiej ziemi. Nieodpowiednia lokalizacja była przedmiotem rozmów Władysława Sikorskiego z Józefem Stalinem w dniu 3 grudnia 1941 roku. Ustalono, że Wojsko Polskie na czas formowania i szkolenie przeniesie się do południowoazjatyckich republik Związku Radzieckiego. Przebazowanie odbyło się w styczniu i lutym 1942 roku. Sztab armii z generałem Andersem na czele ulokowano w Jangi-Jul w Republice Uzbeckiej około 30 kilometrów na południowy zachód od Taszkientu. Poszczególne jednostki rozmieszczono na terenach republik: Uzbeckiej, Kirgijskiej, Turkmeńskiej i Kazachstańskiej. 8. Dywizja WP, do której przeniesiono „Wędrowca”, została ulokowana w miejscowości Czokpar w południowym Kazachstanie, około 100 kilometrów na północny wschód od Taszkientu. Gdy „Wędrowiec” był jeszcze w 5. Dywizji WP. stacjonowała ona kolejno w Ałma Ata, Frunze i Tokmak. Tymczasem na najwyższym szczeblu decydowano o ewakuacji nie tylko części, ale nawet całej Armii Andersa na Bliski Wschód. Dyskusje i rozważania w sztabie armii na temat możliwości ewakuacji z ZSRR prowadzone były już dużo wcześniej. W tym celu podjęto organizację bazy ewakuacyjnej w Krasnowodsku nad Morzem Kaspijskim. Wydaje się, że normalna droga z Turkmenistanu do Ziemi Świętej prowadzi z Aszhabadu przez Teheran, Bagdad i Aman. Tak by mogło być w normalnych czasach, jeżeli w ogóle kiedykolwiek na tych ziemiach takie istniały! Wtedy w latach totalnego niepokoju było inaczej. Ewakuacja na Środkowy Wschód odbywała się każdą drogą, każdymi środkami. Organizatorem i Komendantem bazy był od marca 1942 roku podpułkownik Zygmunt Berling, który po zakończeniu ewakuacji pozostał w Związku Radzieckim. Zgodnie z rozkazem właśnie stąd — Krasnowodska — między 24 marca a 5 kwietnia 1942 roku 8. Dywizja WP ewakuowała się do Pohlawi Dezh w Persji. Podróż morska trwała dobę. Dalej do Teheranu, Ahwazu i portu Bandar e Shähpűr. Była to tzw. pierwsza ewakuacja, w czasie której odpłynęły z ZSSR także 9. i 10. Dywizja WP oraz nadwyżki 6. i 7. Dywizji Piechoty, personel lotniczy i marynarski oraz ludność cywilna, która była przy wojsku. Ogółem 43 858 osób. Tyle ludzi żyło wtedy w mieście powiatowym, np. Inowrocławiu. Z Persji drogą morską przez Zatokę Perską, Cieśninę Ormuz, Morze Arabskie i Morze Czerwone do Suezu, dokąd 8. Dywizja — a z nią „Wędrowiec” — dotarli 5 czerwca 1942 roku. Stąd było już niedaleko do Gedery w „Ziemi Świętej” odległej o 30 kilometrów na zachód od Jerozolimy, a także do miejscowości El Kara. Po powrocie do Suezu w Egipcie, gdzie pracował przy budowie lotniska, ujawniła się mocno zaawansowana gruźlica płuc. Z Suezu przez Morze Czerwone i Ocean Indyjski wzdłuż wschodniej Afryki do Durbanu. Krótki skok do Pietermaritzburga i powrót do Durbanu. Dalsza podróż morska do Capetown (Kapstad), a potem długi skok do Sierra Leone, a ściślej Freetown. Podróż ta zakończyła się w Glasgow w Szkocji, gdzie był od grudnia 1942 roku. Tam leczenie w szpitalu dla gruźlików. Był też w Dundee i w Edinburghu. Otrzymał odznakę pamiątkową Brygady Pancernej generała Stanisława Maczka. Jeszcze przed zakończeniem wojny sporadycznie nadchodziły drogą pocztową z Portugalii od Czerwonego Krzyża do rodziny i jego rodzeństwa w Poznaniu funtowe opakowania fig, kawy i migdałów. Po zakończeniu wojny odbył szkolenie w szewskim zawodzie. Od tej chwili wznowił obszerną korespondencję z rodziną. Przesyłał także pakiety zawierające pieprz, artykuły szkolne, broszury, papierosy i inne przedmioty. W listach często pytał czy może wrócić, czy będzie bezpieczny, czy dostanie pracę? Podejmował bezowocne próby ściągnięcia rodziny do Wielkiej Brytanii. W końcu zdecydował się wrócić do kraju. Do Poznania przyjechał pod koniec 1947 roku, a więc w wieku 39 lat. Dopiero tutaj w oparciu o własne notatki na dowodzie internowania z Pałągi, zrobił zapis w książeczce Mszał Rzymski (Księgarnia Św. Wojciecha 1935 roku), którą miał ze sobą w czasie wędrówki. Z wojskiem jako rezerwista rozstał się 3 października 1952 roku, tzn. pod koniec 44 roku życia. Warunki klimatyczne, ekstremalne niedobory żywności, a także jej nieodpowiedni skład oraz braki odzieży, zarówno na północy jak i na południu ZSRR sprzyjały dużej zachorowalności połączonej z licznymi zgonami. Z kolei na południu na skutek upałów i braku odkażonej wody żołnierze i ludność cywilna ulegali zakażeniom na choroby żołądkowo-jelitowe. Często panowała epidemia tyfusu, różne biegunki i czerwonka, szerzyła się malaria, a także kurza ślepota. Bywało że 46% stanu armii chorowała, a z braku leków nie było można im pomóc. Chorował także „Wędrowiec”. Gruźlica płuc i nawracające dolegliwości przewodu pokarmowego pozostały mu do końca życia. Nie pomogła dobra pomoc medyczna w Wielkiej Brytanii. „Wędrowiec”, gdyby żył dzisiaj, miałby 94 lata. Niestety zmarł 9 lipca 1962 roku w Kowanówku k. Obornik. Żył niecałe 54 lata. Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie. Pomocą w pisaniu były: 1. Józef Czapski Na nieludzkiej ziemi, Wydawnictwo Czytelnik, Warszawa 1990; 2. Andrzej Leszek Szcześniak Katyń, Wydawnictwo Alfa, Warszawa 1989; 3. Harney Sarner Generał Anders i Żołnierze II. Korpusu Polskiego, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2002; 4. www.indeks.karta.org.pl/szczegoly.asp?id=107218; 5. Piotr Żaroń Armia Andersa, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 1997. Kopie map pochodzą z: 1. Eugeniusz Romer Polityczny atlas kieszonkowy, Książnica Atlas Lwów, Warszawa 1937; 2. Popularny atlas Świata, Państwowe Przedsiębiorstwo Wydawnictwa Kartograficznych im. Eugeniusza Romera, Warszawa Wrocław, 1990. Położenie mniejszych miejscowości ustalono w oparciu o: 1. Atlas Świata, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1962.

dyskutuj
comments powered by Disqus