Odrębne świadectwa
Luty 1940

Historia Michała i Zofii Zakrzewskich oraz ich dzieci

Marcin Zakrzewski

Przedstawiam historię Michała i Zofii Zakrzewskich, oraz ich dzieci. Michał urodził się w 1890 roku w Kijowie. Był rodzonym bratem mojego pradziadka Mikołaja Zakrzewksiego. W czasie 1 wojny światowej był porucznikiem armii carskiej, w 42 jakuckim pułku piechoty. Najprawdopodobniej jego pododdział zrewoltował i Michał znalazł się w Wielkopolsce. Na zdjęciu, które przesyłam, na czapce wciąż ma przyczepioną czerowną gwiazdę. NAstępnie wziął udział w powstaniu wielkopolskim, a następnie w wojnie polsko- bolszewickiej. Służył w 215 pułku jazdy ochotniczej wielkopolskiej, przmianowanym później na 16 pułk ułanów wielkopolskich. Następnie służył w składnicy taborów Ministerstwa Spraw Wojskowych. Po wojnie otzymał gospodarstwo w Sucharach, powiat Nakło nad Notecią, by w latach 30 otrzymać posadę wójta w Lemieszewiczach w powiecie Pińskim. W załączonym liście dalszą drogę opisuje jego syn, Janusz Zakrzewski. Sunday, October 12, 2014 Witajcie Kuzyni Nazywam sie Janusz Zakrzewski, najmlodszy syn Michala, otrzymalem email z pytaniami dotyczace zyciorysu mojego ojca Michala. Postaram sie odopowiedziec co pamietam z tamtych lat, a nie za wiele, bo bedac dzieckiem za duzo nie utkwilo mi w pamieci z tych koszmarnych lat. Pytasz w jakich okoliczosciach Ojciec dostal posade Wojta, tego dokladnie nie wiem, mialem wtedy 3 lata, a gdy by;e, starszy nigdy o to nie pytalem. Mysle, dostal propozycje wojta, wiec ja pryjal, bo Ojciec nie byl rolnikiem nie znal sie na roli, wiec ta okazja byla dobra dla niego. W Lemieszewiczach mieszkalismy chyba 6 lat do czasu wybuchu wojny I oraz zaczyna sie tulaczka. Zostalismy wywiezieni 10-go Lutego 1940 roku, zapukal do nas jakis officer rosyjski I powiedzial zeby sie pakowac bo beda nas wywozic do Rosji. Rodzice jak I cala rodzina byla w szoku, ten ruski officer byl wzglednie uczciwy, powiedzial mojej mamie zeba zabrala ze soba maszyna do szycia, bo z tego mozemy sie utrzymac I tak wlasnie bylo, Mama szyla rzeczy dla Rosyjanek I z tego moglismy dostac troche chleba czy jajek. Podroz byla koszmarna w bydlecych wagonach tylko piecyk na srodku do ogrzewania, wagany zatloczone ludzmi ja sardynki w puszcze, jechalismy chyba ze 3 tygodnie, bo pociag zatrzymywal sie na roznych stacjach, a tez na pustym polu, bo duzo ludzi umierao to je wyrzucali z pociagu. Gdy dojechalismy na miejsce DZIESIATY LESO PUNKT a puzniej do OSTROWKI LESO PUNKT, Archangelska Oblosc, rosyjanie zabrali nas saniami do szalasu, byla jedna izba w niej 8 osob, spalismy na pryczach, wyglodzeni, zmarznieci myslac co dalaj z nami bedzie. Gdy juz jakos otrzasnelismy sie ze szoku chyba po tygodniu przyszedl komendant obozu I dal rozkaz isc do pracy wycinac drzewa w tajdze, gdzie Ojciec Michal tam pracowal wraz z dwojgiem starszych dzieci Jerzym I Czeslawa. W miedzy czasie Michal dostal prace przy koniach karmil je I czyscil, bo byl za stary do roboty w tajdze, a Jerzy I Czeslawa dalej pracowali w tajdze zworzac drzewo konmi do skladu (na birze) az do wyjazdu z Rosji. Gdy Niemcy uderzyli na Rosje (1941) Rosyjanie oglasili amnestie I utworzyla sie Polska Armia pod dowodztwem Gen. Andersa w Taszkiencie (Uzbekstan) I wtedy mysmy wyjechali z Syberi, byl pobor do wojska gdzie Jerzy I Czeslawa wstapili na ochotnikow I zostali przeszkoleni, Jerzy byl zolnierzem (starszy strzelec) a Czeslawa dowozila amunicje ciezarowka we Wloszech pod Monte Casino. Armia Andersa wyjechala do Iranu (Persja) a pozniej do Wloch to co pamietam. Poniewaz ze bylismy rodzina wojskowa wiec moglismy wyjechac z Rosji do Iranu, (Persja) gdzie bylismy 2 lata w obozie rodzin wojskowych, gdzie Ojciec Michal byl magazinirem, warunki w Persji byly bardo bobre, w porownaniu do Rosji, nie bylo glodu myslelismy ze jestesmy w raju. Po dwuch latach wyjechalismy polskim statkiem Batorym do Indii do przejsciowego obozu, gdzie bylismy 3 miesiace, oczywiscie z cala reszta rodziny za wyjatkiem Jerzego I Czeslawy ktorzy byli w wojsku. Po trzech miesiacach caly oboz rodzin wojskowych zostal wywieziony do wschodniej Afyki Uganda. Plynelismy greckim towarowym okretem o nazwie RAGULA, spalismy na materacach w ogolnej hali oczywiscie pod polska bandera, karmili nas figami. Po przyplynieciu do Aftyki zawieziona nas do obozu w MASINDI 160 mil od Kampali, tam mieszkalismy 6 lat, zycie byla bardzo dobre, bylismy pod opieka Brytyjska dostawalismy zolt, ojciec Michal dostal posade kierownika Spoldzielni pelnil ja do wyjazdu do Anglii, mlodziez chodzila do szkolu, mieszkalsmy w takich szalasach zbudowanych ze slomy I gliny podlogi byly glinine, mielismy moskitery na luzkach raz nawet zagosicl u nas waz i szczury, ale najwazniejsze mielismy psa REXA z ktorym zesmy sie bawili. Mieszkalismy w Afryce do 1948 roku wtedy wyjechalismy do Anglii, poniewaz Jerzy I Czeslawa juz tam mieszkali w barakach wojskowych w cywilnym obozie. W Anglii Michal juz nie pracowal, mieszalismy w Anglii dwa lata, mlodiez I wojskowi pracowali. Z Anglii wyemigrowalismy do Kanady w 1951 roku. Ojciec Michal mial kolege w Afryce pan Nakoneczny z ktorym sie przyjaznil z cala rodzina I cala jego rodzna wyemigrowala w 1948 roku do Kanady ale utrzmywali staly kontakt listowny ze soba. Kanada otworzyla granice dla emigrantow wiec pan Nakoneczny zaproponowal zeby przyjechac do Kanady, przyjechalismy wpierw do Toronto a pozniej do Galt obecnie Cambridge. Koszta przejazdu dla calej rodziny byly pokryte przez Great Britain. To wszystko co pamietam z tamtych lat. Zadnych listow ani zdjec nie mam za wyjatkiem dwa z Anglii, moje siostry chyba mialy o ile cos bylo Pozdrawiam Was Wszyskich, Janusz Zakrzewski Na zdjęciach: Michal Zak Masindi:  od lewej Irena, Janina, Zofia, Michal, Janusz, Stanislaw. Michal Zak Fam w Anglii:  od lewej, Czeslawy maz Adam, Czeslawa, Zbigniew Ireny maz, Irena, Janusz, Stanislaw, Janina, Zofia Michala  zona, Rysiek Czeslawy syn, Michal.

dyskutuj
comments powered by Disqus