Pobyt w Palestynie - Ziemi Świętej
Grudzień 1943

Halina Wyrzykowska - pobyt w Ziemi Świętej

Bożena Hersztowska

Wspomnienia Haliny Wyrzykowskiej (c.d.): W sierpniu 1943 roku rozpoczął się przerzut naszych oddziałów na zachód w kierunku Palestyny. I znów 10-dniowa podróż przez pustynię w upalnym słońcu. Jechaliśmy przez pustynię czarną (pokrytą czarnym kamieniem) i czerwoną (pokrytą czerwonym kamieniem). Widoki były bardzo jednostajne, a podróż bardzo męcząca. Nigdzie nie było widać roślinności, tylko gdzieniegdzie oazy, stworzone ręką człowieka. W miarę posuwania się na zachód było ich coraz więcej, aż wreszcie dotarliśmy do krainy pełnej zieleni. Bez żalu pożegnaliśmy pustynie. Miejscem postoju była Palestyna. Rozpoczęte na pustyni ćwiczenia z nową bronią, były kontynuowane na tym terenie. Objęliśmy szpital w namiotach po Anglikach. Tu też nie brakowało nam roboty. Żołnierze dostali samochody, jeździli brawurowo. Następstwem tego była wielka ilość wypadków drogowych. Codziennie zwozili do nas rannych i szpital zapełnił się, a my, jak zwykle, musieliśmy pielęgnować lekkomyślnych kierowców. Pobyt w Palestynie trwał około czterech miesięcy. W tym czasie każdy z nas chciał zobaczyć Jerozolimę, Betlejem i inne miejscowości związane z kultem religijnym. Palestyna - to mały skrawek ziemi. Komunikacja była dobra, gospodarze - Żydzi - gościnnie nas na swojej ziemi przyjmowali. W każdym sklepie, kawiarni, na ulicy mówiło się po polsku, bo było tam wielu Żydów urodzonych i wykształconych w Polsce. Największym przeżyciem z tego okresu był dzień Wigilii 1943, a właściwie pasterka. O godz 24.00 zebrały się w Betlejem na Polu Pasterzy wszystkie oddziały stacjonujące w Palestynie. Zostało odprawione nabożeństwo, a potem śpiewaliśmy kolędy aż do świtu, do ukazania się zorzy. Nie było śniegu, nie było choinki, a jednak ta wigilia pozostała na zawsze w pamięci, zwłaszcza, że nasze oddziały już szykowały się do wymarszu na front we Włoszech.

dyskutuj
comments powered by Disqus