Deportacja na Sybir - Jenisejsk (Krasnojarski Kraj)
Luty 1942

Wywózka na sybir

Maria Sulma

Wspomnienia Marii Sulmy urodzonej 15 sierpnia 1928 Wcześniejszy fragment jest zatytułowany Wkroczenie sowietów i znajduje się na tej stronie. 10 luty Waniewewo Zbierali z wioski wszystkich polaków. Po za naszą rodziną, mój ojciec Onfury Sulma poszedł dowiedzieć się co się dzieje. Wrócił już z rosjanami. Mieliśmy godzinę na spakowanie się. Część ludzi była zebrana w szkole my zaś w innym budynku. Tata mój miał schowany samogon w piecu chlebowym i namówił żołnierzy radzieckich by za cenę trunku pozwolili mu się wrócić do gospodarstwa po parę kur. Na miejscu zastał go ukrainiec który krzyknął do niego ,,Nie masz już nic, wszystko jest moje" na to ojciec chwycił za orczyk(od konia) i przyłożył mu w mordę. Ten uciekł za dom a tate powstrzymali rosjanie by nie było kłopotów. Po powrocie taty i obraniu kur ruszyliśmy na Parchacz gdzie był podstawiony pociąg z bydlęcymi wagonami, po za nami byli tam ludzie z okolicznych wiosek. Musieliśmy porzucić naszego konia na mrozie. Wyruszyliśmy z Parchacza i jechaliśmy w sumie 6 tygodni. Dopiero w Kijowie otworzyli nam drzwi i pozwolili nabrać śniegu do dwóch wiader. na stacje Kaschai dojechaliśmy pod koniec marca. Z tamtąd saniami zawieźli nas do koloni czary 25 kilometrów od poczty kaschai.

dyskutuj
comments powered by Disqus